Na sali sądowej Marian R. zachowuje się bezczelnie. Represjonowanych pyta o to, czy dostali odszkodowania za skazanie
FOT. M. BORAWSKI
Więził zza biurka
Kilkanaście razy byłem przesłuchiwany, kilka razy w nocy, kilka razy zostałem uderzony pięścią w twarz – zeznał jeden ze świadków w procesie byłego naczelnego prokuratora wojskowego Mariana R.
– Wchodzili funkcjonariusze z zewnątrz i oni też z zaskoczenia wymierzali mi uderzenia w twarz – mówił wczoraj przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie Stefan S.
– Zostałem zatrzymany we własnym domu, przyszło UB, 5-6 mężczyzn w cywilu, zrobili rewizję, 17 lipca 1952 r., teraz jest rocznica. Jaki
Pozostało do przeczytania:
90%
Drogi Czytelniku,
Pełny dostęp do artykułu i całego wydania jest płatny.
Polecamy zakup poprzez serwis: sklep.naszdziennik.pl oferujący szeroki wachlarz kanałów dostępu. .

