Moja Miłość
Dzięki Ci, Boże, za trudną
miłość jak ja poranioną –
Leczę ją spojrzeniem, słowem –
więc wzrasta…
Miała być marzeniem, majem –
jest jesienią, wiosną, zimą,
czasem jak żar z kominka
co ogrzewa wszystko wokół
czasem śniegiem parzy oczy
by nie zasnąć podczas drogi
którą idę powolutku
i do Boga
i do ludzi

