Sąd Szykany za niezawisłość Minister sprawiedliwości chce wpływać na skład kolegiów sądów, aby te poparły jego wnioski o odwołanie prezesów sądów. Po nieuznaniu decyzji warszawskiego kolegium sądu apelacyjnego z powodu braku uzasadnienia pojawił się ze strony ministra sprawiedliwości Adama Bodnara nowy model zmierzający do wymiany prezesów sądów. Chodzi o zawieszanie członków kolegium danego sądu, które opiniuje odwołanie prezesa, tak by w ich miejsce weszli inni sędziowie, których głosy przeważyłyby na korzyść wniosku ministra Bodnara. Działania szefa resortu sprawiedliwości opisuje były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. – Kolegium sądu tworzą prezesi i wiceprezesi danego sądu, a dodatkowo prezesi sądów niższych instancji, czyli jak mamy sąd okręgowy, to są prezesi i wiceprezesi sądu okręgowego oraz prezesi sądów rejonowych, a jak mamy sądy apelacyjne, to kolegium tworzą prezesi i wiceprezesi sądów apelacyjnych oraz prezesi sądów okręgowych – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Michał Woś. – Minister liczy głosy, sprawdzając, czy ma większość, czy nie, i jeśli tej większości nie ma, to zaczyna zawieszać członków kolegium i zawieszony prezes albo wiceprezes nie uczestniczy już w głosowaniu. Teraz jest spór między Krajową Radą Sądownictwa a ministrem Bodnarem, ponieważ w miejsce zawieszonego członka wchodzi przedstawiciel, czyli najstarszy stażem przewodniczący wydziału, ale nie powinien on brać udziału w głosowaniu, jednak oni tak robią, że ci przewodniczący wydziałów wchodzą do kolegium i głosują – opisuje nasz rozmówca. Manipulacja składem Poseł z Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Marek Ast ocenia działania ministra jako przejaw manipulowania składem kolegium i działania rodzące wątpliwości prawne. – Oceniam to jako realizację pewnej doktryny ministra Bodnara, a mianowicie najpierw działamy, później szukamy podstawy prawnej dla swoich działań. Tutaj mamy do czynienia z ewidentnym manipulowaniem składami kolegium tak, aby ostateczny wynik w sprawach, które wymagają zaopiniowania, był korzystny dla ministra. Jest to dalekie od dobrze przyjętych i pojętych obyczajów, ale też nasuwa daleko idące wątpliwości prawne – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Z taką sytuacją mamy do czynienia w Krakowie oraz – jak wskazuje poseł Michał Woś – w Poznaniu. Ogólnopolskie Zrzeszenie Sędziów „Sędziowie RP” w Krakowie zaprotestowało w specjalnej uchwale przeciwko rozpoczęciu procedury odwołania przez ministra sprawiedliwości prezesów i wiceprezesów sądów z okręgu właściwości Sądu Okręgowego w Krakowie. Wniosek ministra Bodnara dotyczy prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie i trzech jego wiceprezesów oraz dziesięciu spośród dwunastu prezesów sądów rejonowych i dwóch wiceprezesów w tym okręgu. Zrzeszenie „Sędziowie RP” zwraca uwagę, że minister Bodnar, „występując do Kolegium Sądu Okręgowego w Krakowie o zasięgnięcie opinii w przedmiocie odwołania wymienionych Prezesów i Wiceprezesów sądów powszechnych – jednocześnie zawiesił ich w wykonywaniu obowiązków”. Podkreśla, że zawieszenie prezesów czy wiceprezesów ma charakter wyjątkowy. Natomiast minister sprawiedliwości nie wskazał podstaw ich odwołania. Zawieszeni prezesi Zrzeszenie „Sędziowie RP” stwierdza, że „w swoich komunikatach Minister Sprawiedliwości w żaden sposób nie wskazał, jakiego konkretnego dyskwalifikującego czynu mieliby się dopuścić zawieszeni Prezesi i Wiceprezesi sądów powszechnych okręgu Sądu Okręgowego w Krakowie oraz z jakich przyczyn powinni być oni natychmiast odsunięci od wykonywania obowiązków funkcyjnych”. Dodaje, że decyzja ministra wynika z „innych czynników”. Dlatego takie działanie „uzasadnia konkluzję, iż jego celem jest obsadzenie składu Kolegium Sądu Okręgowego w Krakowie sędziami sobie przychylnymi – tj. najstarszymi stażem przewodniczącymi wydziałów – i uzyskanie w ten sposób przewagi w głosowaniach podczas obrad tego Kolegium”. Członkowie zrzeszenia akcentują, iż „instrumentalne traktowanie instytucji zawieszenia osób funkcyjnych w sądach powszechnych stało się modus operandi władzy wykonawczej w stosunku do władzy sądowniczej – wszędzie tam, gdzie prezesi oraz wiceprezesi sądów powszechnych stoją na straży niezależności sądów oraz niezawisłości sędziów”. Określili to jako „działanie oczywiście bezprawne i rodzące ten skutek, iż tak akty odwołania prezesów oraz wiceprezesów sądów powszechnych, jak i akty powołania ich dublerów – będą dotknięte sankcją nieważności – jak ma to miejsce w wypadku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu i Sądu Apelacyjnego w Krakowie”. Sędziowie zaznaczają, że decyzje ministra Bodnara należy uznać jako szykanę wobec osób, które „swoją postawą i niezłomnością dają przykład odwagi i faktycznej niezawisłości sędziowskiej i niezależności władzy sądowniczej od pozostałych władz”. Przypominają też działania ministra sprawiedliwości, kiedy odwołano prezesa sądu apelacyjnego mimo negatywnej opinii kolegium sędziowskiego. Uznano, że skoro kolegium nie sporządziło uzasadnienia swojej opini, to tak, jakby w ogóle nie zajęło stanowiska. – Opinia jest w formie głosowania. Opiniujemy negatywnie, nie ma wymogu uzasadnienia. W ten sposób to jest robione od dwudziestu czy trzydziestu lat – wskazuje w rozmowie z nami poseł Kazimierz Smoliński. Nasz rozmówca podkreśla, że decyzje ministra Bodnara, idące wbrew temu, stanowią złamanie prawa. – Kiedyś się mówiło o falandyzacji prawa. To była szeroko rozumiana interpretacja przepisów, a teraz możemy powiedzieć, że jest bodnaryzacja. Stosujemy prawo tak, jak my to rozumiemy. Tak jak powiedział Donald Tusk. Minister robi to samo. Wprowadza własne interpretacje, przeprowadza to absolutnie sprzecznie z przepisami – ocenia poseł Kazimierz Smoliński Poseł Marek Ast stwierdza, że minister Bodnar anarchizuje wymiar sprawiedliwości. – Próbuje też antagonizować środowisko sędziowskie, które przecież – jak dobrze wiemy – i tak jest skonfliktowane. Zamiast działać w kierunku łagodzenia sporów i poprawy sytuacji w sądownictwie, przede wszystkim mam na myśli polityczne działania części sędziów, to wygląda na to, że prowadzi swoistą wendetę przeciwko tym sędziom, którzy ostro sprzeciwiali się protestom sędziowskim na ulicach, wkraczaniu sędziów do polityki – podsumowuje nasz rozmówca. Zenon Baranowski Zenon Baranowski

Szykany za niezawisłość

Zenon Baranowski

Minister sprawiedliwości chce wpływać na skład kolegiów sądów, aby te poparły jego wnioski o odwołanie prezesów sądów.

Po nieuznaniu decyzji warszawskiego kolegium sądu apelacyjnego z powodu braku uzasadnienia pojawił się ze strony ministra sprawiedliwości Adama Bodnara nowy model zmierzający do wym

Pozostało do przeczytania:
95%

Drogi Czytelniku,

Pełny dostęp do artykułu i całego wydania jest płatny.
Polecamy zakup poprzez serwis: sklep.naszdziennik.pl oferujący szeroki wachlarz kanałów dostępu. .

Zalety kupna
w sklepie
  • koszt jednego numeru to 3,90 zł
  • w prenumeracie jest jeszcze taniej
  • dostęp w dwóch formach PDF oraz on-line
  • możliwość pobierania wydań ze strony sklepu
  • możliwość otrzymywania wydań drogą mailową
  • popularne formy płatności