zdjecie
W Strasburgu rolnicy z krajów Europy protestowali przeciwko szkodliwej umowie handlowej UE – Mercosur
FOT. PAP/ EPA / Y. VALAT

Rolnictwo Walka o zablokowanie Mercosuru na s. 15 EPL zdradza europejskich rolników. Frakcja PSL i Koalicji Obywatelskiej deklaruje poparcie dla umowy z krajami Mercosuru. Dzisiaj PE spróbuje zablokować tę umowę. Do Strasburga przyjechali wczoraj rolnicy z różnych krajów Europy, w tym również z Polski. Wyrażali sprzeciw wobec umowy handlowej UE – Mercosur, która może doprowadzić do upadku wielu gałęzi europejskiego rolnictwa. Tymczasem Europejska Partia Ludowa, największa frakcja w Parlamencie Europejskim, do której należą zarówno Polskie Stronnictwo Ludowe, jak i Koalicja Obywatelska, staje dziś przed testem wiarygodności. I wszystko wskazuje na to, że ten test oblewa. Rozstrzyga się bowiem kwestia fundamentalna dla przyszłości europejskiego rolnictwa: czy umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a państwami Mercosuru trafi do Trybunału Sprawiedliwości UE, gdzie zostałaby sprawdzona pod kątem zgodności z unijnymi traktatami. Dokument, podpisany przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, od miesięcy budzi sprzeciw środowisk rolniczych w całej Europie. Dziś ważą się jego dalsze losy. Dwa wnioski Na stole leżą dwa wnioski. Pierwszy, firmowany przez europejski establishment, podpisało 145 europosłów z Europejskiej Partii Ludowej, socjalistów, Zielonych oraz lewicy. Drugi przygotowały ugrupowania prawicowe, które wprost domagają się zablokowania umowy. – Stawka jest wysoka, bo skierowanie sprawy do TSUE oznaczałoby zawieszenie ratyfikacji na półtora roku do dwóch lat. W praktyce byłby to ruch, który podałby w wątpliwość sens tej umowy, zakończył jej krótki żywot – mówi „Naszemu Dziennikowi” Paweł Kubala, politolog. Dokładnie na taki scenariusz liczą europejscy rolnicy. Podczas dzisiejszego głosowania decyzja zapadnie zwykłą większością głosów. Nie potrzeba konsensusu, wystarczy więcej głosów „za” niż „przeciw”. To sprawia, że każdy mandat ma znaczenie, a wynik może rozstrzygnąć dosłownie kilka głosów. W Brukseli trwa nerwowe liczenie szabel, bo podziały przebiegają nie tylko między frakcjami, lecz także wewnątrz nich. – Coraz wyraźniej widać, że sprawa Mercosuru przestała być zwykłym, technicznym sporem o handel, a stała się sprawą polityczną. Ryzyko – także polityczne – towarzyszące tej umowie jest ogromne – akcentuje w rozmowie z nami Edward Siarka, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister klimatu i środowiska. Świadomość powagi sytuacji ma również Komisja Europejska. Jeszcze kilka dni temu Europejska Partia Ludowa sygnalizowała gotowość poparcia wniosku o odesłanie umowy do TSUE – ba, podpisała się pod nim. Teraz jednak opublikowała oświadczenie, z którego jasno wynika, że zmieniła swoją strategię o 180 stopni. EPL tłumaczy swój odwrót troską o „powagę Unii Europejskiej” i argumentuje, że blokowanie umowy uderzyłoby w wiarygodność Wspólnoty. „Skierowanie umowy UE – Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE doprowadziłoby do wstrzymania procesu ratyfikacji, zmuszając Parlament do wstrzymania prac i powodując długotrwałą kontrolę prawną. W praktyce zablokowałoby to wszelkie decyzje parlamentarne w sprawie umowy na miesiące. Grupa EPL uważa, że wstrzymanie umowy podważyłoby wiarygodność Europy jako globalnego gracza” – czytamy w oświadczeniu. Prawdziwa twarz EPL – Jeszcze niedawno EPL chętnie wcielała się w rolę obrońcy zdrowego rozsądku, europejskiej wsi. Sprzeciw wobec umowy z krajami Ameryki Południowej części środowisk w ramach tej frakcji był przedstawiany jako realny i twardy. Dziś widać wyraźnie, że była to poza – zwraca uwagę Paweł Kubala. Jak dodaje, gdy „pojawiła się możliwość wykonania konkretnego ruchu, czyli odesłania umowy do TSUE albo przynajmniej otwarcia drogi do jej korekty, EPL pokazuje swoją prawdziwą twarz i jednoznacznie opowiada się za porozumieniem w obecnym kształcie, uderzającym w europejskie rolnictwo z pełną siłą”. To nie jest wyłącznie spór o handel i cła. To pytanie o standardy, procedury i elementarną uczciwość instytucjonalną. – Skoro pojawiają się poważne wątpliwości co do prawidłowości ratyfikacji umowy i jej zgodności z prawem UE, to właśnie Parlament Europejski, strażnik demokratycznej kontroli, powinien być pierwszym, który domaga się wyjaśnień – podnosi Edward Siarka. Tymczasem uprawnienia Parlamentu zostały w tej sprawie de facto ominięte, a kluczową rolę przejęła Komisja Europejska. – Wielu obserwatorów spodziewało się, że to właśnie z Parlamentu wyjdzie wyraźny sygnał sprzeciwu. Deklaracja EPL idzie w dokładnie przeciwnym kierunku i trudno uznać ją za racjonalną z punktu widzenia stabilności społecznej w Unii – komentuje Edward Siarka. Na ulicach europejskich miast i wsi od dawna już nie ma złudzeń. Rolnicy wyszli na protesty jeszcze w grudniu, organizując w Brukseli największą ogólnoeuropejską manifestację w jednym mieście w XXI wieku. Wczoraj historia powtórzyła się w Strasburgu. Organizatorzy zgłosili udział 10 tys. osób i nawet tysiąca ciągników. Najliczniej reprezentowani byli rolnicy z Francji i Belgii, co nie dziwi, ale swoją delegację wysłała również Polska. – Gniew narasta, bo dla wielu gospodarstw umowa z Mercosurem oznacza realne zagrożenie bytu – potwierdza Edward Siarka. Jeżeli Parlament Europejski pójdzie tą drogą i zrezygnuje z odesłania umowy do Trybunału, będzie to dla rolników czytelny sygnał, że ich głos nie ma dla elit EU żadnego znaczenia. – Nawet gdyby politycznie ktoś uznawał Mercosur za projekt do obrony, to gest proceduralny, czysto symboliczny, a więc odesłanie umowy do TSUE, mógłby pomóc rozładować napięcia – akcentuje Paweł Kubala. Wiele wskazuje na to, że pod presją Komisji Europejskiej zostanie wybrana droga konfrontacji z całym środowiskiem rolniczym. – Efekt jest łatwy do przewidzenia: eskalacja protestów, a być może sceny, których jeszcze nigdy nie oglądaliśmy na ulicach europejskich miast – zauważa Paweł Kubala. Nie ma co ukrywać, wolta EPL jest dzisiaj problemem Koalicji Obywatelskiej i PSL, które są częścią panującego w UE systemu. – PSL zapłaci za to najwyższą możliwą cenę. Wyborcy na wsi mają dobrą pamięć. PiS się też o tym przekonało – przypomina Paweł Kubala. Nawet jeżeli dzisiaj PE zdradzi rolników, to nie zamyka sprawy. Istnieje bowiem jeszcze jedna, niezwykle istotna ścieżka. Polski rząd, bez pytania kogokolwiek o zgodę, ma prawo samodzielnie zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE z wnioskiem o opinię w sprawie zgodności umowy z prawem unijnym. To potężne narzędzie. Jeśli TSUE wydałby opinię negatywną, umowa nie mogłaby wejść w życie, dopóki nie zostałaby poprawiona albo dopóki nie doszłoby do rewizji traktatów. W ten sposób ciężar odpowiedzialności przesuwa się z Parlamentu Europejskiego na rządy państw członkowskich. Pytanie brzmi, czy Warszawa zdecyduje się z tej prerogatywy skorzystać. – Jeśli nie, historia zapamięta ten moment jako kolejny przykład, gdy europejska większość, z Europejską Partią Ludową na czele, świadomie odwróciła się plecami do rolników. Z kolei rząd dużego europejskiego kraju w imię politycznego spokoju pozostał bierny – podkreśla Paweł Kubala. Rząd Donalda Tuska, a więc współtworzony przez Polskie Stronnictwo Ludowe, zdaje sobie sprawę z tego, jakimi narzędziami dysponuje. Stefan Krajewski, minister rolnictwa i rozwoju wsi właśnie z nadania PSL, jeszcze tydzień temu przekonywał, że rząd przygotowuje plan B na wypadek, gdyby PE nie odesłał umowy do TSUE. To nasz kraj miałby złożyć swój wniosek. Zapowiedzi ministra postanowili sprawdzić politycy Konfederacji. Kontrola poselska posła Krzysztofa Mulawy wykazała, że ani w kancelarii premiera, ani też w żadnym innymi ministerstwie nie prowadzi się prac nad zaskarżeniem umowy. – Deklaracje składane na użytek krajowy coraz wyraźniej rozmijają się z działaniami podejmowanymi na poziomie unijnym. Dopóki nie było możliwości sprawdzenia tych zapowiedzi, można było nimi skutecznie mydlić oczy – podsumowuje Paweł Kubala. Rafał Stefaniuk

Walka o zablokowanie Mercosuru

Rafał Stefaniuk

EPL zdradza europejskich rolników. Frakcja PSL i Koalicji Obywatelskiej deklaruje poparcie dla umowy z krajami Mercosuru. Dzisiaj PE spróbuje zablokować tę umowę.

Do Strasburga przyjechali wczoraj rolnicy z różnych krajów Europy, w tym również z Polski. Wyrażali sprzeciw wobec umowy handlowej UE

Pozostało do przeczytania:
96%

Drogi Czytelniku,

Pełny dostęp do artykułu i całego wydania jest płatny.
Polecamy zakup poprzez serwis: sklep.naszdziennik.pl oferujący szeroki wachlarz kanałów dostępu. .

Zalety kupna
w sklepie
  • koszt jednego numeru to 3,90 zł
  • w prenumeracie jest jeszcze taniej
  • dostęp w dwóch formach PDF oraz on-line
  • możliwość pobierania wydań ze strony sklepu
  • możliwość otrzymywania wydań drogą mailową
  • popularne formy płatności